18 Grudnia w gabinecie Moczara obradowali Wojciech Jaruzelski, Kazimierz Świtała, Józef Kępa ( I sekretarz Komitetu Warszawskiego), generałowie Bolesław Chocha i Tadeusz Pietrzak (Komendant Główny MO). Oficjalnie zastanawiali się nad wariantem użycia wojska i Milicji (operacja pod kryptonimem Bastion). Zabezpieczono kwadrat ulic warszawskich między Gagarina, Alejami Jerozolimskimi, Rozbrat, Myśliwiecką, Marszałkowską. Teren był nieprzypadkowy, bo tam mieściły się ważne obiekty państwowe jak gmach Sejmu czy budynek KC PZPR. Był to plan awaryjny a jednocześnie realna groźba użycia siły tym bardziej, że Gomułka jeszcze przed rozmową z Breżniewem 17 grudnia w swoim gabinecie złożył postulat, aby przedstawić pod obrady Sejmu ustawę o stanie wyjątkowym. Jednocześnie Kania prowadził rozmowy w Biurze Politycznym KC PZPR próbując przekonać do poparcia usunięcia I Sekretarza potencjalnych oponentów.

Rozmowy takie przeprowadził z: Edwardem Babichem, Józefem Kempą, Kazimierzem Rokoszewskim, Stanisławem Kowalczykiem, Stanisławem Stefańskim, Wincentym Kraśko, Andrzejem Werblanem i wieloma członkami kierownictw rożnych ministerstw. Gdy w nocy z 17 na 18 grudnia Gomułka trafił do szpitala stało się jasne, że nie będzie stanowił już realnej groźby a jego stan zdrowia będzie stanowił kolejny pretekst by go usunąć. (Gomułka nie widział na jedno oko w wyniku powikłań po wylewie). Po tym wydarzeniu tempo działania warszawskich emisariuszy zwolenników doktryny Breżniewa nabrało rozmachu, bo już z nocy 18 na 19 grudnia do domu Gierka dotarli Franciszek Szlachcic, wiceminister spraw wewnętrznych (przyjaźnił się z Gierkiem od lat) i Stanisław Kania. Złożyli wtedy Gierkowi propozycję nie do odrzucenia, aby to on objął funkcję I sekretarza. Edward Gierek zwany też w pewnych kręgach „Sztygarem” rozprawiając przy koniaku kurtuazyjnie odmówił twierdząc, że tu w Katowicach mu dobrze a poza tym boryka się z zaawansowaną pylicą płuc. Jednakże im dłużej trwały rozmowy jego niechęć malała zwłaszcza po tym jak otrzymał zapewnienie od Kani, że Gomułka złoży pisemne oświadczenie o swej rezygnacji a poza tym uzyska poparcie wszystkich resortów siłowych w tym także Wojskowej Służby Wewnętrznej.

Przekazanie stanowiska I sekretarza „Sztygarowi” prawdopodobnie było nieuniknione, bo tego dnia już miał lądować w Katowicach specjalny wysłannik Moskwy, ale złe warunki atmosferyczne zatrzymały go w czeskiej Ostrawie. Niewykluczone, że Moskwa poinstruowała odpowiednio wcześniej wtajemniczonych w całe przedsięwzięcie. Być może nawet sam zainteresowany miał jedynie udawać zaskoczonego złożoną propozycją, aby po latach móc przedstawiać opinii publicznej zmyślone historie na temat swojej „intronizacji”, co miało dopomóc w budowaniu odpowiedniego wizerunku.

Grudzień 1970

Grudzień 1970

Bilans Grudnia

Tak samo wydaje się zastanawiające, dlaczego bunt wybuchł w Stoczni Gdańskiej i innych zakładach branży okrętowej?

Pewne światło na to rzuca list Gomułki napisany tuż po wydarzeniach grudniowych z 27 III 1971 gdzie tłumaczył genezę ekonomiczną wydarzeń grudniowych. Gomułka z dużym naciskiem podkreślał fakt, że Stocznię Gdańską w strukturach zarobkowania – co raportował tow. Kociołek – cechowało występowanie tzw. kominów płacowych w ramach, których wielu robotników (nawet kilkuset z nich) nieuczciwie pobierało premię. Gdy afera wyszła na jaw i proceder nie mógł być kontynuowany rzesza pracowników niezadowolonych rosła. Gdy jeszcze wskażemy kolejną grupę zawodową stoczni, czyli więźniów w młodym wieku, którzy zostali zatrudnieni tuż przed zakończeniem odbywania wyroku to widać, że taka mieszanka wybuchowa niekontrolowana należycie przez działaczy partyjnych, komisje związkowe i inne elementy mogła wywołać iskrę, która przy tak dużej grupie zatrudnionych byłaby bardzo trudna do opanowania.