Miała według nieprawdziwej legendy zatrzymać tramwaj na ulicach miasta inicjując tym samym protest w trójmiejskiej komunikacji, po czym udała się do stoczni. Jest to nieprawda gdyż strajk w tych zakładach zorganizowali zapomniani już dziś Jan Wojewoda i Stanisław Kinal. Krzywonos, która w pracy miała problemy za różne wykroczenia była przeciwna strajkowi gdyż nie chciała dodatkowo narażać się dyrekcji. Wbrew stanowisku większości załogi wyjechała tramwajem na miasto stając się tym samym łamistrajkiem. Pojazd został zatrzymany koło Opery Bałtyckiej gdyż w ramach rozszerzającego się protestu wyłączono zasilanie sieci tramwajowej. Nie mając innego wyjścia udała się do stoczni i kłamliwie oświadczyła, że to ona zorganizowała protest w zakładach komunikacji. W późniejszym czasie skompromitowała się skandalicznymi zachowaniami. Jak twierdzą niektórzy świadkowie przywłaszczyła część pieniędzy związkowych zebranych na terenie stoczni.  Kontrowersje wokół jej osoby spowodowały, że została usunięta z Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ Solidarność w Gdańsku.

Strajk – druga faza 16 – 31 sierpnia. Wałęsa – wódz mimo woli i porozumienia sierpniowe.                                                             

Faktycznie inicjatywa ratowania strajku wyszła od Aliny Pieńkowskiej, którą poparła Anna Walentynowicz oraz kilka innych osób z WZZ-etów. Chodziło o to by nie poprzestać na pierwotnych żądaniach, które przecież rozszerzono o dodatkowe postulaty w tym o rejestrację wolnych związków zawodowych i by nie opuścić pozostałych zakładów. Część oburzonych stoczniowców zaatakowała werbalnie Wałęsę, który został bezpośrednio zbesztany przez robotnika Leona Stobieckiego. Pieńkowska rzuciła hasło ogłoszenia „strajku solidarnościowego” i wspólnie z Walentynowicz doprowadziły do zamknięcia bramy numer 3, przez którą tłum robotników opuszczał stocznię. Wygłosiła dramatyczną przemowę starając się zatrzymać stoczniowców. Obie poszłyby wzywać robotników do pozostania na strajku i to z pozytywnym skutkiem. Przy bramie numer 1 Walentynowicz zatrzymała Wałęsę przekonanego, że jest już po wszystkim. To dzięki determinacji tych dwóch kobiet strajk w stoczni gdańskiej został uratowany a próba jego storpedowania przez zakulisowe działania bezpieki spełzła na niczym. Wielkie zasługi dla uratowania strajku mieli też Anna Ossowska, Janusz Sobótka i Jan Zapolnik. Ostatecznie na terenie zakładu pozostało około 1200 osób. Borusewicz, Walentynowicz i Szołoch zwołali wiec w czasie, którego wezwano do kontynuacji strajku wbrew stanowisku Wałęsy uparcie twierdzącemu, że cele zostały osiągnięte i strajk trzeba zakończyć. Znowu padły pod jego adresem oskarżenia o zdradę. Zdecydowano w końcu o kontynuacji protestu. Powstał jednak problem, kogo ponownie postawić na czele strajku. Wydawało się, że oskarżany o zdradę Wałęsa nie może być dalej przywódcą jednak nie znaleziono innego lepszego kandydata na terenie stoczni, który byłby zarazem robotnikiem jak i działaczem opozycji. Proponowano przez moment kandydaturę Jana Karandzieja, ale ostatecznie znów wybrano Wałęsę. Ten ostro nagabywany przez Borusewicza, który żądał od niego by Wałęsa naprawił to, co zepsuł dwukrotnie odmówił. W bardzo nerwowej atmosferze zdezorientowany tłum robotników jeszcze niedawno atakujący Wałęsę zaczął skandować jego imię. W zamieszaniu dotychczasowy przywódca strajku został niemal siłą wepchnięty na wózek.

Nie mając wyjścia chwycił za mikrofon i zaczął przemawiać do tłumu. Tak Lech Wałęsa mimo woli ponownie został przywódcą. Był to punkt zwrotny w jego życiu. Wieści o próbie zakończenia strajku lotem błyskawicy obleciały Trójmiasto wywołując wściekłość i rozpacz w pozostałych zakładach. Wiedziano, że bez Stoczni Gdańskiej protest musi upaść. Andrzej Gwiazda wraz z żoną Joanną, Bogdanem Lisem i Marylą Płońską zaczęli objeżdżać strajkujące zakłady by wzywać do wytrwania mimo kapitulacji w stoczni. Powstał nawet pomysł by Międzyzakładowy Komitet Strajkowy umieścić w „Elmorze”, macierzystym zakładzie Gwiazdy. Na szczęście strajk uratowano a niezłomna Anna Walentynowicz osobiście udała się do sąsiednich zakładów m.in. do Stoczni Remontowej i Stoczni Północnej by wezwać do dalszej wspólnej walki gdyż w tych przedsiębiorstwach panowało przekonanie o zdradzie „Lenina” (Stocznia Gdańska nosiła imię Włodzimierza Lenina). Mimo początkowych wyzwisk i słownej agresji po dramatycznym przemówieniu legendarna suwnicowa zdołała ponownie opanować sytuację. Nazajutrz rano załoga „remontówki” wysłała pod rozwiniętymi sztandarami delegację do Stoczni Gdańskiej. Wieczorem 16 sierpnia ponownie zebrał się Komitet Strajkowy w zmienionym składzie, który zatwierdził ponownie przywództwo Wałęsy. W skład zmienionego Komitetu weszli tym razem m.in. Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Bogdan Borusewicz i inni działacze WZZ-etów. Ukonstytuował się jednocześnie Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, do którego weszło początkowo 21 zakładów. Pracami MKS-u kierowało Prezydium w skład, którego wchodzili przedstawiciele pozostałych strajkujących zakładów. Dokooptowano do niego też Annę Walentynowicz jako reprezentantkę Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Przewodniczącym Prezydium został Wałęsa a wiceprzewodniczącymi Kołodziej i Lis. Niektóre zakłady nie chciały wejść do MKS-u z powodu kontrowersji jakie budziła osoba Wałęsy. W WZZ-etach zastanawiano się nawet nad usunięciem go za zawalenie strajku ale ze względu na skalę rozwijających się protestów zrezygnowano z tego. Było zbyt  dużo do stracenia. Natomiast drogi Wałęsy i działaczy WZZ zaczęły się coraz bardziej rozchodzić.

Wobec fiaska uspokojenia strajku samymi tylko siłami dyrekcji stoczni wspieranej zakulisowo przez SB władze państwowe musiały zająć jakieś stanowisko. Skala protestu i jego determinacja była niemiłą niespodzianką dla władzy. Na szczytach rozgrywał się w tym czasie ostatni akt agonii władzy Gierka. Zamęt w kraju miał dopomóc w realizacji planu wymiany ekipy, ale sytuacja wymknęła się z pod kontroli. Nerwowo na zaistniałą sytuację zareagował Kreml w związku z tym powstał sztab kryzysowy pod kierownictwem Józefa Pińkowskiego w skład, którego wszedł gen. Wojciech Jaruzelski (resort MON), Stanisław Kowalczyk (resort MSW), Stefan Olszowski, Kazimierz Barcikowski, Mieczysław Jagielski (resort rolnictwa, wicepremier).  Opracował on plan operacji „Lato 80”, której celem było siłowe zdławienie strajków na Wybrzeżu. Za jej przygotowanie odpowiadał gen. Bolesław Stachura, szef SB oraz m.in. gen. Adam Krzysztoporski (szef Departamentu III MSW), gen. Władysław Ciastoń (szef Departamentu V MSW), gen. Konrad Straszewski (szef Departamentu IV MSW) i gen. Józef Beim (zastępca komendanta głównego MO). Plany siłowego rozwiązania kryzysu na razie jednak odłożono na później, chociaż prace nad planami operacji cały czas trwały. Rozważano już wówczas ewentualność wprowadzenia stanu wojennego. Póki, co ograniczono się do odcięcia łączności telefonicznej Trójmiasta z resztą kraju.

Sierpień 80 – Narodziny „Solidarności” 1

Sierpień 80 – Narodziny „Solidarności” 1

W stoczni pojawiła się potrzeba odprawienia nabożeństwa dla strajkujących gdyż zbliżała się niedziela. Wstępne do tego przygotowania podjęte zostały przez postawienie drewnianego krzyża pod kierownictwem Tadeusza Szczudłowskiego. Rozpoczęto starania by mszę celebrował ks. Henryk Jankowski, proboszcz parafii św. Brygidy na terenie, której leżała stocznia. W przeciwieństwie do ks. Hilarego Jastaka z Gdyni, który od razu zgodził się odprawić Mszę świętą dla robotników ze Stoczni im. Komuny Paryskiej, ks. Jankowski robił różne trudności zasłaniając się koniecznością zgody kurii gdańskiej i przepisami. Jego rezerwa miała w rzeczywistości związek z kontaktami, jakie ks. Jankowski utrzymywał z SB (był zarejestrowany, jako Kontakt Operacyjny ps. „Delegat”, „Libella”). Jego zwierzchnik biskup gdański Lech Kaczmarek z kolei, działając bardzo ostrożnie ustalał warunki odprawienia Mszy w stoczni z I sekretarzem KW PZPR w Gdańsku Tadeuszem Fiszbachem i wojewodą gdańskim Jerzym Kołodziejskim. Wreszcie po całonocnych negocjacjach 17 sierpnia o godzinie 9.00 Ks. Jankowski odprawił Mszę św. przy ołtarzu polowym ustawionym obok bramy numer 2.