Reklamy

Potwierdzało to zadłużenie ekipy Gierka a później długi premiera Mieczysława Rakowskiego wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Klubu Paryskiego oraz innych wierzycieli zagranicznych. Zadłużenie  sięgało kwoty 42,3 mld dolarów. Już w 1981 ekipa Jaruzelskiego apelowała do Klubu Paryskiego aby odroczył spłatę kolejnej raty kredytu z uwagi na brak środków budżetowych. Nie lepiej było u progu przełomu 1988 i 1989 roku gdy rozmowy w Magdalence wkraczały w decydującą fazę bo MFW zagroził rządowi Rakowskiego że wstrzyma transzę kolejnej pożyczki w kwocie 150 mln dolarów pozwalającej funkcjonować strukturom państwa. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Klub Paryski pod naciskiem USA zagroziły że jeśli nie zostaną wprowadzone reformy wolnorynkowe, wolność wypowiedzi, zgromadzeń, zniesienie cenzury to będą utrzymane sankcje. Nawet ZSRR poprzez RWPG wstrzymało pomoc dla Polski w kwocie 300 mln dolarów. Sytuacja wydawała się dramatyczna dla całego obszaru wpływów  ZSRR szczególnie dla Polski Ludowej. Wysyłane instrukcje z Kremla były jednoznaczne; utrzymać jak największy wpływ w każdej sferze funkcjonowania systemu. Powiewem zmian była Pierestrojka Gorbaczowa która od 1985 r zaczęła się rozlewać do krajów  satelickich ZSRR dając przyzwolenie na reformy gospodarczo-społeczne. Z takim obrotem nieuchronnych wydarzeń musiała się zmierzyć peerelowska nomenklatura trzymająca władzę, która za darmo nie zamierzała oddać władzy nikomu a tym bardziej środowiskom patriotyczno-ideowym.  Właśnie wiosną 1986 roku (przez kilka dni obradowała w Magdalence) została powołana do życia tzw. Trójka Kiszczaka  złożona z trzech zaufanych jego współpracowników a jednocześnie członków Komitetu Centralnego; Stanisława Cioska, przedstawiciela MSW generała Władysława Pożogi i Jerzego Urbana rzecznika rządu, który raportował ustalenia zespołu bezpośrednio do I sekretarza KC PZPR Wojciecha Jaruzelskiego.

Patronat nad wielką Trójką oczywiście objął Czesław Kiszczak – co dobitnie świadczy o roli służb w całym procesie – który odpowiadał za postępy prac zespołu przed generałem Jaruzelskim. Wnioski, które zostały umieszczone w raporcie na ponad dwa lata przed rozmowami z opozycją wskazywały na to co zostało później przypieczętowane przy okrągłym stole a mianowicie to, że należy podzielić się władzą z opozycją. Jak relacjonuje sekretarz Kiszczaka major Dubiński że gdy z raportem udali się do Jaruzelskiego gen. Pożoga i Ciosek ten  przyjął ich bardzo agresywnie i po prostu wyrzucił obu towarzyszy za drzwi. Ten fragment raportu jest bardzo wymowny : „nie można uchronić obecnej ekipy od upadku a być może nie można nawet odwlec przesilenia do końca 1989 roku, ani, że nie leżałoby to w interesie Polski i socjalizmu. Sądzimy, że żadne kierownictwo PZPR nie może nadal zachować w ręku całej władzy i musi przystać na jej realny podział a powinno tego dokonać na tyle wcześniej aby móc zabezpieczyć pozycję dominującą PZPR w warunkach dokonanego i przekształcającego się potem podziału władzy. Czym wcześniej tym lepiej gdyż stale tracimy w realnym układzie sił. Przyzwolenie na podział władzy związane ze współodpowiedzialnością umiarkowanej opozycji i ludzi Kościoła może nas po pewnym czasie wzmocnić na tyle że zdołamy zachować swój okrojony stan posiadania”.

  Jednocześnie z Moskwy dochodziły sygnały mówiące jak Kreml widzi przyszłość krajów swojej strefy wpływów co naświetla w swoich wspomnieniach dysydent Włodzimierz Kriuczkow (do 1988 r. naczelnik I Zarządu KGB, a następnie przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa ZSRS). Ten scenariusz  wskazywał, że w krajach Europy Środkowo-Wschodniej miałyby się ukształtować  rządy koalicyjne złożone z komunistów i umiarkowanej opozycji. Do rozmów jako przedstawiciel opozycji został zaproszony nie kto inny jak Adam Michnik co budziło obawy Jaruzelskiego że zostanie pozbawiony swojej strefy wpływów i wszystkimi możliwymi sposobami administracyjnymi i politycznymi wykluczał go z rozmów w Magdalence a później Okrągłego Stołu. Już wiosną 1988 r. a więc na kilka miesięcy przed rozmowami w Magdalence Michnik został zaproszony przez dyplomację Kremla do Moskwy. Tam pod przykrywką prelekcji dla moskiewskich filmowców miał dać wykład ( Czy Michnik zrobił jakiś film?). Szyfrujący depesze strony radzieckiej pod kryptonimem  „Wisła”  w styczniu 1989 r. tak  donoszą:

„Nie powinniście nam przeszkadzać w kontaktach z polskimi intelektualistami. Znaczna część z nich przeszła do opozycji na skutek błędów w polityce PZPR i niewłaściwych ocen poszczególnych ludzi. Dlatego musimy mieć własne rozpoznanie i ocenę działaczy opozycji. W związku z tym Ambasada Radziecka w Warszawie, i nie tylko ona, otrzymała polecenie opracowania pełnego kompendium wiedzy dotyczącej opozycji, personalnego Who is Who?” Jak przyznaje historyk Antoni Dudek Michnik musiał być co najmniej od wiosny 1988 r., a więc jeszcze przed pierwszą falą strajków, w kontakcie z ambasadą sowiecką w Warszawie. Mieczysław Rakowski nie krył, że na przełomie  1988 r. : „kontakty niektórych pracowników ambasady radzieckiej z opozycją nie były dla nas tajemnicą”. Zachowała się też notatka  z  1 marca 1989 r. w której  gen. Władysław Pożoga referował : „istnieją kontakty między opozycją a Moskwą. Szczególnie aktywny jest Michnik”. Czy kogoś nadal dziwi lewicowe nastawienie „Gazety Wyborczej?”. Według Pożogi Moskwa na zasadzie Pana Wielkiego Imperium jak to również bywało w starożytnym Rzymie stosowała metodę dziel i rządź skutecznie przy tym  grając między nomenklaturą PZPR i opozycją. Powołując się jeszcze raz na Antoniego Dudka dochodzimy do sensacyjnego odkrycia:

„W teczce szyfrogramów kierowanych w 1989 r. do Warszawy przez Ambasadę PRL w Moskwie, a przechowywanej w archiwum MSZ, brak wyłącznie trzech z ponad 200 szyfrogramów. Prawdopodobnie właśnie tych dotyczących wizyty Michnika, co wynika z datowania pozostałych, ich numeracji oraz treści zawartych w zachowanych dokumentach. Ktoś usunął je z teczki już po skierowaniu jej do archiwum, gdzie dokonano zszycia i paginacji wszystkich stenogramów”.

Kolejnym frontem umacniania upatrzonych przez wiele lat przez władze PRL pozycji był aparat służb specjalnych czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Po dojściu do władzy w nim Czesław Kiszczak sprytnie nie usunął współpracowników poprzedniego szefa lecz uczynił z nich skuteczną machinę, która nie cofnęła się przed stosowaniem brutalnych metod zwłaszcza w  stosunku do opozycji. Takie nazwiska jak Bogusław Stachura, Władysław Pożoga czy Władysław Ciastoń  przewijały się w aktach bezpieki przy zbrodniach których ofiarą padli ks. Jerzy Popiełuszko, Grzegorz Przemyk oraz wszyscy inni niepokorni, którzy za swoją postawę ideologiczną i działalność opozycyjną ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Zdawałoby się, że w klimacie wzajemnego zaufania, dialogu,  pokojowych zmian, porozumienia w budowaniu wspólnej Polski mordy polityczne będą przeszłością. Nic bardziej błędnego bo przecież gdy rozmowy w Magdalence nabierały rozpędu w nocy 20 na 21  stycznia 1989 r. został zamordowany ksiądz Stefan Niedzielak a tydzień później kapelan białostockiej Solidarności ks. Stanisław Suchowolec zaś po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu ginie kolejny kapłan ks. Sylwester Zych. W czasie obrad po rozmowach w Magdalence przy okrągłym stole mecenas Władysław Siła Nowicki zgłosił postulat aby uczcić minutą

Reklamy