Do grona jego współpracowników należał wtedy właśnie Tadeusz Mazowiecki, który wraz Zygmuntem Przetakiewiczem przedwojennym działaczem Falangi redagowali tygodnik „Dziś i Jutro”. Na łamach czasopisma przyszły premier, płodny stalinowski publicysta porównywał żołnierzy wyklętych do wczorajszych oprawców z Dachau, Oświęcimia, Mauthausen. Napisana przy współpracy Przetakiewicza 78 – stronicowa broszura pt. „Wróg pozostał ten sam” z 1952 r wzywa Kościół Katolicki do potępiania wszelkimi możliwymi sposobami wraz z ekskomuniką polskiego podziemia. Potępiał też na łamach Tygodnika Powszechnego w 1953 Biskupa Kaczmarka katolickiego duchownego oskarżonego w procesie pokazowym za rzekomą działalność agenturalną na rzecz rządu londyńskiego przeciwko władzy ludowej. Powołując się na prace badawcze Sławomira Cenckiewicza nie trudno zgodzić się z tezą, że środowisko Piaseckiego jak i całego PAXU było mocno przesiąknięte działalnością agenturalną UB. Cenckiewicz dowodzi również, że sam Przetakiewicz współpracował z funkcjonariuszem UB. Mazowiecki zapytany po latach w wywiadzie przez Monikę Olejnik o swą działalność powojenną powiedział, że zwalczał wtedy podziemie, bo uważał jego działalność za niepotrzebne przelewanie krwi młodych ludzi. Wracając do Expose premiera Tadeusza Mazowieckiego z 24 sierpnia 1989 r miało ono trwać 60 minut, ale trwało o wiele dłużej, bo premier zasłabł na mównicy (po udzieleniu pomocy lekarskiej dokończył Expose). Za Mazowieckim głosowało 402 posłów z 415 obecnych na sali sejmowej. Nowy premier pokazał w geście triumfu palcami znak „V” – symbol zwycięstwa.

Między Mazowieckim a Bieleckim

Między Mazowieckim a Bieleckim

Gest podchwycili posłowie Solidarności, którzy wstali, a za nimi, wszyscy pozostali. Obejmując urząd premiera, w swym expose sejmowym przed sejmem kontraktowym 24 sierpnia 1989 r. mówił: „Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania”. Wypowiedziana sentencja ugodowego premiera, że najbliższe rządy będą nakreślone „grubą kreską”, czyli, że nie zostaną rozliczeni w myśl chrześcijańskich wartości poplecznicy Jaruzelskiego – Kiszczaka i całego establishmentu KC PZPR zaczęła być utrwalana w praktyce przez każdy przejaw życia społeczno-polityczno -gospodarczego. Po latach Mazowiecki uważał, że słowa grubej kreski były wyrwane z kontekstu i są swego rodzaju mistyfikacją wykorzystywaną do walki politycznej, aby dzielić demokratyczny naród, bo jak mówił: „To nie oznaczało, że uważamy, iż nie istnieją sprawy do rozliczenia z przeszłości. W demokratycznym kraju to jednak sprawa prokuratury, sądów i debaty historycznej”. Pan Tadeusz stworzył rząd kompromisu – zgody narodowej, w którym znalazło się jedenastu ministrów wywodzących się z obozu postsolidarnościowego z klubu OKP, po czterech z ZSL i PZPR (Kiszczak Minister Spraw Wewnętrznych i Florian Siwicki Minister Obrony Narodowej), trzech z SD i jeden niezależny (szef MSZ Krzysztof Skubiszewski) tak, iż wszystkie główne siły polityczne miały swojego wicepremiera. Kompromis nie byłby możliwy bez wyraźnego, jasnego sygnału, który dała Moskwa za pośrednictwem Gorbaczowa. Ten rozmawiając telefonicznie z I sekretarzem PZPR Rakowskim nakreślił plan awaryjny dla biura politycznego i podległych resortów. Po tej rozmowie 22 VIII Biuro Polityczne PZPR wyraziło poparcie dla inicjatywy włączenia do przyszłego rządu kilku ministrów z ich namaszczenia. Wysłało też swoich emisariuszy – negocjatorów, młodych sekretarzy KC: Marka Króla, Leszka Millera i Marcina Świeckiego.