Reklamy

Stąd też można oczekiwać wyhamowania ekscesów antyradzieckich czy awanturniczej działalności strajkowej”. Sondowali też potencjalne zaangażowanie ZSRR i wojsk układu warszawskiego na wypadek metod siłowych: „ Opozycja musi zdawać sobie sprawę z dwóch istotnych granic ich ataków. Są to po pierwsze przynależność do Układu Warszawskiego i potrzeby obronności a po drugie, stan ładu i porządku publicznego w kraju”. Dane operacyjne analityków esbeckich wnikliwie, ale też i trafnie oceniały sytuację przed i po wyborach kontraktowych: „Uzyskanie sukcesu wyborczego przez nią (tj. opozycję) może ją skłonić do podjęcia prób zmiany kształtu politycznego sejmu i senatu. Wydaje się to realne poprzez przejęcie części posłów bądź senatorów spośród członków koalicji, zwłaszcza ZSL i SD. Analizując rozwój sytuacji w stronnictwach w ostatnim okresie, nie można wykluczyć powodzenia takich działań. Świadczą o tym zarówno tendencje zarysowane na ostatnim kongresie SD, jak i próby rozbicia ZSL”.

  Systemowe niszczenie akt PRL

Przystąpiono jednocześnie do systemowego zacierania śladów swej zbrodniczej działalności poprzez niszczenia akt Służby Bezpieczeństwa i Podległych Resortów. Akcja ta rozpoczęta jeszcze na przełomie 1988 i 1989 była kontynuowana po wyborach 4 -06-1989 i przybrała na sile po nominacji premiera Mazowieckiego. Zdawałoby się, że pierwszy niekomunistyczny rząd zahamuje ten proces, ale nic bardziej mylnego. Zachowało się w ocalałych materiałach IPN pismo Kiszczaka z września 1989 do pułkownika Sb Stanisława Machnickiego odpowiedzialnego za współpracę z tajnymi współpracownikami: „Uprzejmie proszę o niezwłoczne przejrzenie za ostatnie, co najmniej 10 lat dokumentów dotyczących tzw. opozycji, która została zalegalizowana, oraz ich zniszczenie”. Zachowała się też notatka z telekonferencji kierownictwa MSWA z 9 stycznia, 1990 w której gen Bohdan Stachura, nakazywał podległym funkcjonariuszom: „Materiały archiwalne niszczyć zgodnie z wytycznymi -nieważne, że to się kiedyś przyda”. Powołany przy rządzie Mazowieckiego na stanowisko dyrektora Departamentu Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (dawny departament III) zalecał: „Wszystkie osoby wykorzystywane przed 4 czerwca 1989 wyrejestrować a materiały zniszczyć. Sprawy operacyjne poddać analizie tak, aby nie było dokumentów tajnych współpracowników”. Szacuje się, że z 47 tys. teczek tajnych współpracowników pozostało ok 6 tys., czyli 13 % a z 26 tys. spraw operacyjnych ostało się 18 procent, ze 192 teczek obiektowych pozostały, 4 czyli niecałe 2 procent. Wywiad też niszczył na dużą skalę materiały dotyczące szeregu ciekawych spraw. Wśród tych, które zostały zakwalifikowane do zniszczenia znalazły się akta zarejestrowane pod kryptonimem „Setti” (z 1985). Dotyczyły biznesmena, właściciela firmy Inter Commerce Rudolfa Skowrońskiego (przez kilkanaście lat figurował na liście najbogatszych Polaków). Posiadał też gospodarstwo rolne na Mazurach w miejscowości Klewki, o którym mówił Andrzej Lepper (gdzie miały znajdować się więzienia CIA). Po latach jego bliski współpracownik, oficer wywiadu Aleksander Makowski wyznał, że razem wyjeżdżali do Afganistanu w celach biznesowych (obecnie poszukiwany listem gończym). Apogeum niszczenia akt przypadło na przełom września-października 1990 gdyż w tym okresie na terenie NRD opozycja za szturmowała archiwa STASI a na taki scenariusz Kiszczak i nomenklatura nie mogli sobie pozwolić.

Wtedy właśnie poseł Jan Maria Rokita (przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW) w sejmie składa na ręce premiera Mazowieckiego wniosek, aby wszczął postępowanie w sprawie niszczenia akt przez Ministra Spraw Wewnętrznych. Zażądano też od Kiszczaka szefa MSW i prokuratora generalnego dostępu do akt.  Oczywiście Kiszczak zapewnił premiera, że takie działania to plotki lub w zawoalowany sposób tłumaczył, iż działania te są zgodne z prawem lub prowadzone dla dobra opozycji, która może być skompromitowana. Po latach w rozmowie z dziennikarzem, który przeprowadzał z nim wywiad wyznał: „Rokita napisał do Mazowieckiego pismo na mnie za palenie dokumentów. Premier dał mi to pismo. Powiedziałem: Panie Premierze, postępujemy zgodnie z przepisami i lepiej będzie, jeżeli niektóre dokumenty zniszczymy. Są w nich rzeczy kompromitujące nie resort i nie ludzi służby bezpieczeństwa tylko byłą opozycję, wielu waszych kolegów. Może dojść do tragedii.

Reklamy