Reklamy

Do współpracy z Balcerowiczem przystąpił przy bardzo wyraźnym poparciu Międzynarodowego Funduszu Walutowego Jeffrey Sachs (40 letni doktor Harwardu). Był on też popierany przez Jacka Kuronia ministra polityki społecznej zaś przez dziennikarzy ekonomicznych w Polsce określany był, jako cudowne dziecko ekonomii, „uzdrowiciel” takich gospodarek jak Argentyna (w wyniku nieudanych reform gospodarczych ludzie wychodzili na ulice i palili banki). Taka terapia szokowa, do której zmuszał Sachs i Międzynarodowy Fundusz Walutowy oczywiście niwelowała w kosztowny społecznie sposób inflację jednakże też powodowała szybką spłatę długów krajom wysokorozwiniętym w tym Stanom Zjednoczonym. Dlatego tacy fachowcy jak Sachs byli sowicie opłacani przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ale też przez rząd Mazowieckiego (jego miesięczna pensja wynosiła 500 tys. dolarów). Koszt reform inspirowanych przez Sachsa w Polsce był ogromny, bo poziom życia spadł o 40 % hamując inwestycje krajowe (spadek 30 %) pogłębiając zadłużenie zagraniczne. Propozycja MFW była jedna; za kredyty, które wam oferujemy macie zmienić swoją politykę gospodarczą tak, aby państwo minimalnie ingerowało w gospodarkę. Dlatego przez cały 1990 rok z takim zaangażowaniem prywatyzowano państwowe przedsiębiorstwa, komercjalizowano się banki i likwidowano monopol państwa w handlu zagranicznym (help yourself -pomóż sobie sam stawiając na dalszym planie politykę społeczną). Jednym z ważniejszych wydarzeń okresu pełnienia funkcji premiera przez Mazowieckiego była historyczna msza pojednania 12 listopada 1989 r. w Krzyżowej gdzie wraz nim uczestniczył kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Normalizacja stosunków z krajami Europy Zachodniej otworzyła Polskę na wymianę handlową jednocześnie dając nowe możliwości tym, którzy chcieli zarabiać fortuny na Dzikiej Prywatyzacji.  W listopadzie 1990 r. Mazowiecki wciąż urzędujący premier zdecydował się kandydować w wyborach prezydenckich a jego hasłem kampanii była fraza „Siła spokoju”. Z obozu solidarnościowego stanęli do wyborów Mazowiecki i Lech Wałęsa. Wkomponowało się to w proces bardzo ostrej fazy tzw. „wojny na górze”. Kandydat „Siły Spokoju” wspierany był przez tę część obozu solidarnościowego, która uważała, że populizm Wałęsy i jego hasło „przewietrzenia Warszawy” może być zagrożeniem dla demokracji. Wałęsa poprzez ostrą kampanię wyborczą krytykował poczynania rządu, uważając skromnie, że zmiany niemożliwe byłyby bez jego poparcia.  Po wejściu w życie planu Balcerowicza gabinet Mazowieckiego zaczął tracić społeczne poparcie, co nie powinno dziwić. Działacze powstałego stronnictwa politycznego pod nazwą Porozumienie Centrum pod przewodnictwem Jarosława i Lecha Kaczyńskich przy udziale Jana Olszewskiego byli zgodni, że przestrzeganie przez gabinet Mazowieckiego ustaleń Okrągłego Stołu utrwala układ Nomenklatury PZPR i jej środowisk, dając wyraźną przewagę sił peerelowskich stwarzając warunki, w których mogły odzyskać swoją pozycje polityczną. Sporym zaskoczeniem było to, że Mazowiecki nie wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, pokonany przez nikomu wówczas nieznanego Stanisława Tymińskiego (uzyskał ok. 2,9 mln głosów (18,08 proc.), a Tymiński ok. 3,8 mln głosów (23,10 proc.). Mazowiecki wtedy zgłosił dymisję swego gabinetu. Czynił jednocześnie starania, aby powstał w przyszłości ruch społeczny w oparciu m.in. o Ruch Obywatelski Akcji Demokratycznej. Przewodniczył i wspierał Unię Demokratyczną (od maja 1991), a po zjednoczeniu Unii z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, szefował Unii Wolności.

Rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego

Poniedziałek jak każdy dzień a tu taka informacja, że z tą datą 26 listopada 1990 rząd Tadeusza Mazowieckiego podaje się do dymisji jasno dając do zrozumienia opinii publicznej, że społeczeństwo wyraziło w ten sposób swój brak zaufania wobec jego rządów a przede wszystkim reform gospodarczych. Niewątpliwie był to policzek wymierzony w jego aspiracje bycia prezydentem RP, bo przegrana w I turze musiała boleć.  Misję stworzenia rządu zamierzał powierzyć mecenasowi Janowi Olszewskiemu. Tutaj ewidentnie wyszła na jaw pokrętna gra polityczna prezydenta, który zakładał przejściowość tego rządu, bo Olszewski nie zgadzał się, aby wicepremierem był Leszek Balcerowicz zaś popierał jego kandydaturę, aby osłabić pozycję obozu wspierającego Mazowieckiego, co powodowało konflikty i tarcia. Z kolei Olszewski uważał bardzo słusznie, że Balcerowicz działa na społeczeństwo niczym płachta na byka. Sejm Kontraktowy jednak 4 stycznia 1991 roku powołał na premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego. Ten zdawałoby się nikomu nieznany facet, który został przyłapany przez reportera TVP jak harata w gałę z gdańskimi liberałami, zabłocony, dukający zdania jakby był ćwierćinteligentem w rzeczywistości był współpracownikiem Wałęsy jeszcze z lat 80, który towarzyszył mu podczas wyjazdów zagranicznych. Mówiło się wtedy na salonach politycznych, że odpowiada Wałęsie, dlatego bo sprawia wrażenie mniej inteligentnego od niego. Prawda zdawała się być inna, bo ten ekonomista z wyższym wykształceniem został desygnowany przez prezydenta Lecha, jako dowód wdzięczności za poparcie w wyborach prezydenckich a przede wszystkim fakt przygotowania przez ekspertów KLD zrębów programowych kampanii wyborczej Wałęsy.

Reklamy