Reklamy

Partia, której posłem był Bielecki narodziła się z nurtu liberalnego na konwencji krajowej, która się odbyła 29 -30 czerwca 1990 a zarejestrowana została w PKW 9 października tegoż roku. Jednym z współzałożycieli partii był właśnie Jan Krzysztof Bielecki, który miał w swym otoczeniu takie tuzy drapieżnego liberalizmu jak Janusza Lewandowskiego (przewodniczącego partii 1990-1991), Donalda Tuska ( przewodniczącego 1991-1994). Głównym programem partii stały się postulaty rozszerzenia prywatyzacji, wolnego rynku, ścisłej integracji z krajami Europy Zachodniej a co najważniejsze ostrożna dekomunizacja, która na scenie krajowej była realizowana z dużym powodzeniem przy medialnym wsparciu Adama Michnika miłośnika kultu generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych zasłużonych gwiazd komunizmu. Co do areny międzynarodowej też wiecili oni triumfy, bo o ile porozumienie z CDU Helmuta Kohla nikogo przesadnie nie powinno dziwić, to finansowanie KLD przez niemieckich liberałów może i powinno budzić sprzeciw. Źródłem informacji był Krzysztof Wyszkowski były członek KLD wyrzucony z partii (maj 1992) za to, że ujawnił informacje o agenturalnej przeszłości Krzysztofa Skubiszewskiego (ministra spraw zagranicznych w rządzie Mazowieckiego). W wywiadzie z Samuelem Pereirą potwierdził on, że na ówczesne czasy partia ta dysponowała zawrotnymi środkami finansowymi organizując wystawne przyjęcia dla gości w min. Mariocie. Wtedy też narodziła się silna i dość wpływowa pozycja Donalda Tuska sekretarza generalnego KLD. Jak przyznaje Wyszkowski: „To nie jest tak, że Niemcy proroczo wiedzieli, w kogo zainwestować, kto zostanie kiedyś premierem. Pukali w różne drzwi, proponowali pieniądze i sprawdzali, który człowiek się nadaje. Ja w tym czasie nigdy bym nie podejrzewał, że Donald Tusk zrobi taką karierę. Sam mówił, że jest tylko „macherem z zaplecza”. Takie decyzje inwestycyjne „ podejmowano po kontakcie bezpośrednim”. Przyznaje też, że w środowisku taka postawa członków KLD robiła na wielu wrażenie tym bardziej, że „Donald Tusk w tym czasie sypał pieniędzmi, KLD organizował wtedy bardzo duże imprezy towarzyskie. Zapraszano dziennikarzy, elitę kulturalną i tak zarzucali sieć w środowisko artystyczno-medialne. Te dziennikarki, które uwodziły konkretnych funkcjonariuszy partyjnych, rzucały się wręcz na nich. Oni nieprzyzwyczajeni do tych warszawskich obyczajów byli w szoku, to też miało na nich osobisty wpływ.   Grudzień 90 to też początek formowania się nowych ruchów, partii politycznych skupionych w OKP, wtedy właśnie narodziła się Unia Demokratyczna, która swym programem dryfowała w kierunku liberalnym. Kierunek konserwatywny obrała partia Unia Polityki Realnej Janusza Korwin – Mikkego. Do głosu też zaczęło dochodzić skrzydło chadeckie pod wodzą Wiesława Chrzanowskiego. Znaczącą siłą w sejmie kontraktowym stało się również KPN pod przewodnictwem Leszka Moczulskiego.  Nie można też pominąć siły, z którą w marcu 1991 nakreśliła na kongresie swój przyszły rys programowy a mianowicie Porozumienia Centrum, którą obóz dawnej władzy chciał skutecznie odsunąć w polityczny niebyt. Taka polaryzacja polityczna kontraktowego sejmu jak zauważył marszałek izby niższej Mikołaj Kozakiewicz powodowała, że: „ powstawały tajne sojusze a Klub Lewicy Demokratycznej (byłe PZPR) grał wspólnie z Unią Demokratyczną przeciw OKP”. Spierano się wtedy w sejmie nad ordynacją wyborcza czy o ustawą „o ochronie życia poczętego”.

Same prace nad ordynacją wyborczą miały na celu doprowadzenie do umocnienia systemu tak, aby dominowały partie składające się z wielu członków i aby taki system nie prowadził do wielopartyjniactwa. W rzeczywistości sprzyjała partiom samofinansującym się, które korzystały z finansowania budżetowego lub lobby biznesowego. W wyniku braku zdecydowanych działań ze strony opozycji i przeciągających się w nieskończoność prac sejmowych PZPR za 1989 rok otrzymało z budżetu państwa ok. 13 mld złotych dotacji, 18 mld kredytu (oprocentowanego na 3% przy kilkunastu procentowej inflacji), ZSL uzyskało 600 mln dotacji,6.6 mld kredytu nisko oprocentowanego zaś SD 455 mln i 2,5 mld także bardzo atrakcyjnego kredytu przy szalejącej inflacji. Także w wyniku opieszałości rządu Mazowieckiego i Bieleckiego nie udało się w całości skonfiskować majątku PZPR, który przejęła SDRP utworzona po ostatnim zjeździe Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, na którym doszło do jej rozwiązania. Na bazie SDRP ukształtował się później Sojusz Lewicy Demokratycznej. Masowe demonstracje młodzieży, okupowanie komitetów centralnych PZPR w całym kraju na przełomie 1989 -1990 przez działaczy stronnictw patriotycznych jak KPN nie zapobiegło grabieży majątku, który mógł zasilić budżet RP a jednak w niewyjaśnionych okolicznościach wspomógł bardzo wydatnie dawny aparat. Ruchomości i aktywa PZPR jakby się rozpłynęły w ramach procesu uwłaszczenia nomenklatury do spółek prywatnych, czyli spółek nomenklaturowych. Ze znanych transakcji była powołana przez władze SDRP spółka o nazwie Transakcja Sp. Zoo gdzie szacuje się, że 90-95 majątku partii zostało przeznaczone na odprawy dla członków PZPR (tymczasem większość Polaków żyło za 700-800 PLN).

Reklamy