Wizyta sułtana u cara

Wizyta sułtana u cara„Spierdalaj niewierny“ – takimi słowy pan Burhan Kuzu, doradca tureckiego sułtana, potraktował na Tweeterze kanclerza Austrii – Kristiana Kerna w odpowiedzi na opinię tego drugiego w kwestii ewentualnego przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej.
Kuzu dodał w swoim ćwierknięciu, że UE się rozpada i że NATO bez Turcji nic nie znaczy i trudno jest odmówić racji panu Kuzu.

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/528152,turecki-polityk-obraza-na-twitterze-kanclerza-austrii-spie-niewierny.html
Turcja została postawiona w taki stan, w jaki postawiono Ukrainę w czasie końcowej fazy prezydentury Janukowycza, co oznacza, że tak po prawdzie, to ta cała UE ma w głębokim poważaniu zarówno Ukrainę jak i Turcję z czego Europejczyk o zdrowych zmysłach powinien się cieszyć.
Jeżeli zwrócimy uwagę, że bezpośrednim powodem rozpętania Majdanu była chęć zbliżenia Ukrainy do Rosji po tym, jak Janukowycz się zorientował, że jest przez Unię dymany, to zauważymy, że zaistniała sytuacja w Turcji bardzo się upodobniła do tej na Ukrainie we wspomnianym okresie.
Po próbie zamachu stanu w Turcji byłem skłonny wierzyć, że za tym wszystkim stoi Erdogan wraz z USA i myślę tu o sprowokowanym puczu, który był ściśle kontrolowany przez Erdogana i CIA. Z krótkiej perspektywy jednak niektóre detale planu Erdogana aby zostać sułtanem, mogły się zmienić, albo można było je źle ocenić.
Po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu nad Syrią przez Turków, można było odnieść wrażenie, że Erdogan siedzi po samą szyję w amerykańskiej, czarnej rzyci. Dzisiaj wiemy, że piloci, którzy dokonali zestrzelenia rosyjskiej maszyny gniją w jakimś tureckim pierdlu, o czym poinformował sam Erdogan.

Co jest grane zatem?

Wcześniej pokusiłem się o postawienie tezy, że Erdogan poszedł na współpracę z USA w zakresie rozpętania wojny w Syrii, wojny Rosji z NATO. Na dzień dzisiejszy wygląda na to, ze Putin ponownie ograł jankesów, a ewentualne pozyskanie Turcji jako swojego sojusznika byłoby spektakularnym osiągnięciem geopolitycznym, zważywszy na to, że Turcja jest członkiem NATO, a zarazem drugą siłą po USA w tym piekielnym pakcie.
Jeżeli Amerykanie wyczuli wcześniej intencje Erdogana, to może to oni stoją za puczem w Turcji i przytoczę tu ponownie Majdan. Być może, że chodziło o wszczęcie tureckiego Majdanu, ale Rosja ostrzegła Erdogana i być może uchroniła go przed zestrzeleniem , gdyż jak wiemy jego samolot był w zasięgu radarów myśliwców puczystów i do dzisiaj nikt nie wie dlaczego piloci zamachowców nie zdecydowali się na zestrzelenie samolotu z Erdoganem, mając taką możliwość?
Dzisiejsze uwagi na temat Turcji ze strony europejskich przywódców, o tym, ze Turcja nie jest gotowa gospodarczo na członkostwo w Unii, przyprawiają o chichot, bowiem wynika z tego, że UE zwróciła uwagę na gospodarczą kondycje Turcji dopiero wówczas, gdy ta postanowiła zbliżyć się do Rosji i wg mnie nie jest wykluczone, że to dopiero teraz Amerykanie postanowią powalczyć o swojego dotychczasowego pucybuta, szykując Turcji jakąś niespodziankę.

O ile wcześniej zakładałem, że to Syria będzie zarzewiem globalnego konfliktu zbrojnego, o tyle dzisiaj skłaniam się ku tezie, że powodem takowego może być Turcja.
Tak, czy owak, to wizyta sułtana u cara może zmienić definitywnie panujący dotychczas układ sił na świecie.

Jeżeli słowa Kuzu o tym, że NATO bez Turcji nic nie znaczy są trochę przesadzone, to jednak prawdą jest, iż NATO bez Turcji w tamtym regionie rzeczywiście jest zerem.
Czy Amerykanie dopuszczą do takiej sytuacji i czy z uwagi na zaistniałą sytuacje wybuchnie wojna, to niebawem się przekonamy.
Istotnym faktem w całej zadymie z udziałem Turcji jest to, kto po Obamie przejmie prezydenturę w USA.
Może Putin i Erdogan już dzisiaj wiedzą, że będzie to Donald Trump?
Rozważając możliwość wyboru pomiędzy Clinton i Trumpem, nie należy zapominać o Obamie jednak, gdyż wybuch wojny może spowodować przedłużenie kadencji obecnego prezydenta, bo w historii już tak bywało.
Myślę, że Putin doskonale rozeznaje się w sytuacji i że do końca nie ufa on Erdoganowi, a czy zaufa po rychłych rozmowach w St Petersburgu, to także pokaże czas.

Reasumując, to rosyjska geopolityka osiągnęła sukces o wiele większy niż odzyskanie przez Rosję Krymu czego dowodem jest wizyta sułtana u cara.

2+