Loading...
Nasza historia 2018-04-21T01:36:49+00:00

ANTY MEDIA CZYLI WARIACKA HISTORIA

divider xx red

„Jeśli ktoś chce dotrzeć do określonego miejsca niech wybierze jedną drogę i nie zastanawia się nad innymi, ponieważ nie byłaby to już podroż lecz włóczęga”.

Lucjusz Anneusz Seneka

Panowie i Panie!! A może tak zajmiemy się dla odmiany czymś poważnym, bo jak do tej pory udowadniamy tylko, że ktoś jest głupszy od nas. To z kolei daje nam prawo tylko do tego żeby stwierdzić, że nie jesteśmy skończonymi kretynami.

M • Cytat z 2013 roku
DOŁĄCZ TERAZ

ANTY MEDIA – HISTORIA BEZ ZAKOŃCZENIA

divider xx red
Bez tytułu

Od 1998 roku nie zdołaliśmy zakończyć naszej historii

Jak każda mniej lub bardziej poważna grupa przeżywaliśmy wzloty, upadki i okresy zwątpienia. Ponieważ Anty Media to żywi ludzie więc i my się zmienialiśmy. Czasami na gorsze a czasami na lepsze. Naszą historię można podzielić na trzy okresy:

  • Okres szaleństw, buntu i przełamywania granic.

  • Okres upolitycznienia gdy postanowiliśmy dołączyć do tego co się dzieje wokół nas.

  • Okres analiz i szukania rozwiązań. Trwa on do dziś.

Okres buntu – można napisać, że to były piękne dni. Bez odpowiedzialności i bez skrupułów. Można śmiało napisać, że byliśmy internetowymi piratami z przypadku. Pierwszy Internet był drogi i nie oferował zbyt dużo a my chcieliśmy mieć wszystko. Jeden chciał mieć gry inny chciał muzykę jeszcze jeden potrzebował programów. Pierwszą grę zgraliśmy na 13 dyskietek. Program do czyszczenia maszyny i rejestrów napisaliśmy sami. To było jak naprawa starego samochodu. Wystarczył młotek i śrubokręt. Gry paczowaliśmy. Programy przerabialiśmy tak by instalator od razu miał wpisany klucz. Tym dzieliliśmy się między sobą. Byliśmy grupą, ale nikt z nas tego tak nie nazywał. Dla nas byliśmy wspólnotą interesów. Czasami zmienialiśmy zainteresowania. Naszym łupem padały kody do TV satelitarnej i każdy z nas miał po 500 programów, z których oglądał, 10 ale miał. Mieliśmy też wszystkie nowe filmy a kolega zbudował w piwnicy kino z popcornem i fotelami. Hi-life.

Wszystko się zmieniło, gdy równo 20 lat temu umieściliśmy naszą pierwszą stronę na Internecie. Oczywiście, że nikt nie pomyślał o założeniu na niej licznika. Miała służyć nam – no, bo czemu jechać do kolegi żeby mu dać coś nowego, gdy można było umieścić to na stronie. Nasza pierwsza strona miała ohydną grafikę właściciel serwera liczył nam za każdy MB dysku, ale byliśmy pionierami. 20 pirackich programów użytkowych. Dwie gry i parę płyt. To była cała zawartość. Była też jakaś grafika, która miała imitować reklamy – tak dla jaja.

Pewnego dnia zadzwonił właściciel serwera. Okazało się, że ruch na naszej stronie przekracza jego możliwości i że powinniśmy załatwić sobie profesjonalny serwer. Dla nas to był szok, bo do tej pory myśleliśmy, że to nasza prywatna zabawka. Od tej pory wszystko się zmieniło. Programy zmienialiśmy już pod publikę a nie tylko dla nas. Naszym idolem stał się FOSI, który miał prawdziwe reklamy. Inni kradli nam to, co umieściliśmy na stronach. To nas złościło, więc zaczęliśmy atakować winnych. Tak się zaczęło nasze hackerstwo. Tym, którzy robili to sporadycznie wstawialiśmy na SG ostrzeżenie. Strony, które robiły to permanentnie niszczyliśmy. Zniszczyliśmy mi. grę dla dzieci, album ze zdjęciami. Naszą ofiarą padło ze 30 stron. I dwa serwery. Tu przyszło opamiętanie …może refleksja lub skrupuły. Było nas więcej niż myśleliśmy i to nie była już tylko zabawa.

Do polityki wejść jest łatwo, choć dzieje się to często na drodze przypadku. Tak było z nami. Nigdy nie stawialiśmy sobie za cel by zaistnieć w polityce, ale to ona nas wciągnęła. My działaliśmy w szarej strefie internetowej. Nie regulowaliśmy się, nie chcieliśmy zyskać sławy ani naśladowców. Jednak, gdy filtrujesz wszystkie informacje, które zdobędziesz szperając po różnych miejscach na te potrzebne i te nie to wcześniej lub później wpadniesz na coś, co cię zaintryguje. Najpierw zadajesz pytania oficjalną drogą – jak każdy obywatel. Zamiast odpowiedzi dostajesz zlepek informacji przygotowany dla przeciętnego idioty. To wkurza, bo przecież już coś i tak wiesz.

Następnie, jeśli drążysz temat spotykasz się z agresją. Bo przecież jak ktoś może nie wierzyć w prawdy powszechnie znane i ujawnione!! Na koniec zaczynają cię straszyć mówiąc, że ta wiedza nie jest dla ciebie a to z kolei prowokuje. Zaczynasz szukać na własną rękę a w grę wciągane są nowe osoby. Na tym etapie większość odpuszcza, ale my nie. Na koniec okazało się, że w tej sprawie wszyscy od góry do dołu nas zwodzili. Wtedy rodzi się schizofreniczna idea, że tak jest ze wszystkim. To z kolei nie jest prawdą, lecz łatwo dojść do takiego wniosku. Myślicie, że teoretyzuje? Niestety nie. To była zupełnie realna sytuacja, która spowodowała, że zaczęliśmy sprawdzać wszystkie informacje nam dostępne i szukać w nich luk. Gdy jedną sprawę udało nam się wyjaśnić to okazywało się, że jest ona powiązana z czymś innym. A zaczęło się od banału.

Jest rzeczą oczywistą, że gdy ktoś cię źle traktuje to starasz się mu pokazać język. I tak zaczęła się nasza wojna z popularnym periodykiem. Oni mieli czuły punkt. Swoje forum, na którym prowadzili akcję propagandową przy pomocy net batalionu, czyli płatnych agitatorów. Wszystko wyglądało tak ślicznie i spontanicznie, że trzeba było to rozwalić. Udało się. Teraz już prawie nikt tam nie wchodzi. To samo zrobiliśmy z internetowym wydaniem jednej z stacji telewizyjnych. Pokazywaliśmy też, że nawet najostrzej bronione strony nam się nie oprą. Efektem ubocznym było przypisywanie nam różnych nazw i ideologii. Skłamałbym gdybym napisał, że nam to nie schlebiało. A nam tak naprawdę chodziło tylko o normalność, lecz możliwe, że wybraliśmy złą drogę do niej.

I nagle zorientowaliśmy się, że po drugiej stronie siedzą tacy sami ludzie jak my. Nie jesteśmy już młodymi i zbuntowanymi idealistami. Nasze miejsce zajęli młodsi o innych niż my oczekiwaniach. Gdy twoje życie wypełnia się w sferze prywatnej i nie tylko to coraz trudniej walczyć z wiatrakami.

Od przeszłości nie da się uciec. Dorywa nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Drugi raz fala cię nie poniesie. Nie ma na to szans. Jeśli prozaiczne życie nie sprowadzi cię na ziemię to zrobisz to sam. Możesz jednak skorzystać z zdobytego doświadczenia, kontaktów i informacji by zrobić coś konstruktywnego. Nas z czasem zrobiło się wielu – zbyt wielu żeby wszystkich zapamiętać a nawet ze wszystkimi się zobaczyć lub poznać. To cena, którą się płaci za życie w dwóch światach jedocześnie. Znajomi to litery i cyfry pojawiające się na ekranie. Możliwym jest, że właśnie siedzisz przy stole i rozmawiasz z kimś, kogo znałeś wiele lat. Męczysz się, ale pytania nie zadasz. Przecież tak można wyjść na głupka.

No, ale przecież Anty Media istnieją! Tak to prawda istnieją, ale tylko dzięki przypadkowi. Tym samym przypadkowi, który nas złączył ponad 20 lat temu. Paru ludzi się poznało w realnym życiu. Polubiło przebywanie i pracę razem. Inni, którzy wolą pozostać daleko jednak pamiętają i z sentymentu albo zgodności przekonań zasilają nas drobnymi datkami. Dzięki temu nie musimy dokładać do interesu. Są też tacy wśród nas, którzy postanowili, że podzielą się informacjami, które zdobyliśmy przez lata. Jest to benedyktyńska praca.

Informacji jest dużo i sam proces powiązania ich ze sobą zajmuje dużo czasu. Teraz trzeba przelać to na papier i to w formie, która dla większości będzie zrozumiała. To nie jest łatwe, bo chcemy was przekonać do tego, w co nie chcecie wierzyć. Zdzieramy z pięknie pomalowanych ścian farbę by pokazać wam, że budynek jest stary. Nie twierdzę, że nie będziecie go lubili, ale twierdzę, że poczujecie się oszukani, bo przecież kupiliście mieszkanie w nowoczesnym apartamentowcu. Ludzie nie są przygotowani by zobaczyć obraz rzeczywistości bez makijażu, dlatego nie rzucamy wszystkiego na jeden raz. Powoli, krok po kroku, zbliżamy się do gołej ściany, lecz nim do niej dojdziemy musimy zdjąć parę warstw tapety i na koniec nowe upiększenia.

Jeśli uważasz, że zobaczyłeś część realnego obrazu i nie wiesz, z kim się tym podzielić skontaktuj się z nami. Na tyle na ile będziemy w stanie pomożemy. Jeśli jednak okaże się, że to, co zobaczyłeś nie zgadza się z naszymi ustaleniami to albo czegoś się od ciebie nauczymy lub każde z nas pozostanie przy swoim.

I na koniec mała prośba do wszystkich, którym nasza droga spodobała się i chcieliby powtórzyć nasze doświadczenia. Nie pytajcie nas o to. Przeszłości nie można powtórzyć i do przeszłości nie można wrócić.

ZREALIZUJ SWOJE CELE!

Przyłącz się do nas. Razem mamy większe szanse.

DOŁĄCZ DO NAS