Straszą nas że nas wywalą z Unii Europejskiej. Codzienni słyszę, że za chwilę nie będziemy już w Unii. Wczoraj w nocy przed snem oglądałem program na POLSACIE, w którym dwie mądre głowy – jeden jakiś łysy podobno redaktor z Rzeczpospolitej zaś druga to jakaś obwieszona paciorkami pani profesor z SGH przekonywali mnie, że od tragedii dzieli nas tylko krok. Tak byłem przejęty ich argumentami, że pod koniec programu zasnąłem snem sprawiedliwego.

Czemu tak dobrze spałem? Bo tak ja jak i większość obywateli zacnego kraju nad Wisłą i Odrą wiem, że te pogadanki to lipa. Straszą nas przede wszystkim media. Czym bardziej sprzedajne tym bardziej straszą. To, że TVN zostało wybudowane nie za pieniądze jakiegoś mitycznego ITI, które handlowało kasetami wideo w dokach Irlandii, ale za pieniądze WSI to wie każdy. Dla tych, którzy dalej mają wątpliwości polecam

http://anty-news.waw.pl/old/polska/archiwum-manipulacji-wstp-walter-ska/.

To, że podobną drogę przeszedł Polsat to już nie wszyscy wiedzą, ale z czasem się dowiedzą, bo o tym też napiszemy. Napiszemy też o tym, że Gazeta Wyborcza zwana przez nas wiewiórczą była spółką trzech panów z pustymi kieszeniami, którzy dostali od PZPR wszystkie dostępne środki by zrobić z niczego dobry biznes. To, że ci, którzy ten biznes sobie kupili wstawili tam Adasia Michnika, Helenę Łuczywo i Seweryna Blumsztajna było prostą konsekwencją faktu, że te trzy postacie były zbyt skompromitowane nawet jak na okrągły stół żeby dać im ministerialne stanowiska a nagrodę przecież musieli dostać. Rzeczpospolita od czasu przewrotu i wywalenia redakcji od wiewiórczej różni się tylko szatą graficzną. Zresztą większość mediów w Polsce nie jest polska, więc, o czym tu mowa.

Więc straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej te polskie/niepolskie media, bo tak im pryncypał każe. Ponieważ pryncypał nie działa w interesie Polski, więc i takie opinie wysłuchujemy z mediów. Kluczowe jest to, że straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej wybitni specjaliści. Czy pamiętacie taki dialog:, „ Co u ciebie słychać? Odpowiedź: To zależy gdzie ucho przyłożysz”. I tu mamy problem „specjalistów” rozwiązany. Jak chcecie to wam na jutro załatwię jakiś „wybitny autorytet” z dowolnej dziedziny.

W Polsce mamy dużo profesorów, doktorów, szefów fundacji i byłych kluczowych członków którejś z władz. Wśród nich zawsze znajdzie się jakiś wariat lub ktoś, kto za kasę może powiedzieć, co chcemy. Do tego wystarczy dodać wybitnego redaktora ze znanego medium. Redaktor to może jest, ale jego wybitność objawiła się do tej pory napisaniem sześciu artykułów o hodowli malin, no, ale przecież, kto to będzie sprawdzał? Jeśli mamy już kompletną desperację to możemy sobie wykreować jakąś fundację tak jak to zrobił TVN z „fundacją” „Otwarty Dialog”, – do czego teraz absolutnie nie chcą się przyznać.

Straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej politycy. Oczywiście ci, których siłą oderwano od koryta. Tu mają prostą kalkulację. Przez lata wmawiano Polakom, że z Unii do Polski płyną wartkie rzeki pieniędzy i że bez tych pieniędzy będzie u nas klapa – zapomniano powiedzieć, że środki te to forma odszkodowania za straty spowodowane otwarciem naszego rynku.

Wmawiano nam też, że to Unia daje nam pieniądze na inwestycje i gdyby nie ta dobroczynna instytucja to Polska nadal wyglądałaby jak za PRL – u. No i dalej wymienieni oderwani od koryta politycy przekonują nas, że skoro to oni byli tacy pro to ci drudzy są anty a jak są anty to się kasa skończy. Jak się kasa skończy to przyjdzie z Uralu miś i znowu zrobi nam komunizm. Proste – proste. No i po takim wywodzie to już nie pozostaje nam nic innego jak posypać głowę popiołem i stwierdzić, że spieprzyliśmy wybory. Odsunęliśmy takich geniuszy od załatwiania pieniędzy od koryta a teraz będziemy cierpieć, bo nas wywalą z Unii Europejskiej.

Straszą nas że nas wywalą z Unii EuropejskiejTu moja złośliwość doszła głosu i nie mogę odpuścić. Na początek muszę niestety stwierdzić, że polskie negocjacje z Unią to była farsa. Każdy logiczny kraj, mający coś do zaoferowania negocjował tak traktat akcesyjny żeby chronić kluczowe dla swojego kraju pola. Niektórzy jak Norwegia, Szwajcaria czy mała Islandia w ogóle podziękowali Unii za jej dobrodziejstwa wybierając suwerenny byt. Zrzeszyli się w Europejskim Stowarzyszeniu Wolnego Handlu i podpisali umowy z UE, oczywiście te, które im pasowały albo tam gdzie osiągnęli kompromis. Teraz nie muszą słuchać wygłupów Jean-Claude Junckera czy Fransa Timmermansa.

Z kolei nasi negocjatorzy podpisali się pod wszystkim, co Unia wymyśliła a efekty mamy do dziś. Straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej tylko, że Polska zbliża się do progu, gdy stanie się płatnikiem netto Unii. To wcale nie tak daleka perspektywa. Skoro będziemy im płacili to takiego klienta raczej się nie wyrzuca. Te rzeki kasy to też nie tak zupełnie prawda. Unia z reguły dawała na dany projekt jakąś część kasy. Resztę trzeba było zdobyć samemu. Jakkolwiek pieniądze na 40% szamba można oszczędzić to mało realnym jest oszczędzenie przez gminę, powiat, województwo pieniędzy na 40% stukilometrowego odcinka drogi. Pieniądze trzeba było pożyczyć. A gdzie je pożyczyć – oczywiście w banku tylko, że wszystkie banki były w rękach dobrodzieja. Gdy spłacimy tą pożyczkę to w tym czasie dobrodziej już zrefinansuje sobie to, co nam dał. Teraz, kiedy projektów będzie mniej to dobrodziej pozwolił nam odkupić część banków, bo już im nie są potrzebne.

Zresztą UE nie dawała nam pieniędzy na to, co chcieliśmy, ale na to, co im się opłacało. Na przykład oczyszczalnie ścieków żebyśmy im nie zanieczyszczali Bałtyku, drogi na kierunkach strategicznych dla UE nie dla nas. Dlatego na północnym wschodzie Polski drogi są gorsze niż w innych rejonach. Kierunek Białoruś mało naszego dobrodzieja interesował. Dużą częścią pomocy były fundusze celowe. Dlatego nagle w miastach i na wsiach wszędzie powstawały chodniki – nawet żeby nim miała przejść dziennie tylko jedna krowa to chodnik zrobiono. To samo z fantastycznymi słupkami w Warszawie, które wszystkim utrudniają życie i debilne ekrany dźwiękoszczelne ustawione w szczerym polu. Dość złośliwości.

Straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej – są na to małe szanse, bo jak to by było gdyby wszystkie zakłady przemysłowe, które tak chętnie oddawaliśmy za bezcen miały teraz zapłacić normalne podatki? Co by się stało z wszystkimi sieciami sklepowymi, które teraz żyją jak pączki w maśle? Czy rolnicy holenderscy i niemieccy oddali by zakupioną u nas ziemię? Co by się stało z fabrykami unijnymi wybudowanymi na terenie Polski?

To ważne pytanie, bo w tym roku prawdopodobnie zanotujemy dodatni bilans handlowy. Wartość złudna. Np. fabryka Opla produkuje samochody w Polsce. Jeśli taki samochód zostanie sprzedany zagranicę to liczy się do naszego bilansu handlowego no, bo sprzedaliśmy samochód wyprodukowany w Polsce. Teraz Opel zapłaci robotnikom i zapłaci ( albo nie zapłaci) podatki a gdzie powędruje realny dochód…..? Dlatego istnieje dysonans. Jesteśmy krajem, który posiada dodatni bilans handlowy a jednocześnie mamy spory deficyt budżetowy. Dodajmy do tego jeszcze jeden czynnik. Polacy są na zachodzie Europy jedną z niewielu nacji, które solidnie pracują. Z Polski wyjechali dobrze wykształceni i pracujący ciężko ludzie, którzy nie obciążają zachodnich systemów socjalnych.

Jeśli straszą nas, że nas wywalą z Unii Europejskiej niech pomyślą skąd Europa znajdzie następnych takich pracowników? W Syrii?

A dla panów i pań od straszenia jedno przypomnienie – skończą się pensje dla darmozjadów w Parlamencie Europejskim i biurokracji unijnej. Tak wam się do tego śpieszy? Bo jeśli nie to lepiej milczcie.

Anty Media©2017

0